Robert Pattison w wywiadzie dla francuskiego magazynu "Premiere" opowiedział, jak wyglądał jego ostatni dzień na planie sagi "Zmierzch" i jak trudno było rozstać się z ekipą po czterech latach wspólnej pracy.
Przez cztery lata ekipa sagi "Zmierzch" spędzała ze sobą niemal każdy
dzień. Zakończenie pracy nad serią było dla wszystkich dużym
przeżyciem. Robert Pattinson opowiedział o tym ze swojej perspektywy:
Końcowe
sceny kręciliśmy w Kanadzie całą ekipą. Ostatni dzień trwał do późna w
nocy, padało i było zimno. Kiedy reżyser ogłosił koniec zdjęć, wszyscy
rozeszli się do swoich przyczep, nawet bez pożegnalnego drinka. Ale za
jakiś czas okazało się, że musimy dokręcić kilka dodatkowych scen. Część
ekipy pojechała na Karaiby. Graliśmy tylko Kristen i ja. Kręciliśmy
sceny w morzu, nie musiałem więc mieć kontaktów i tego strasznego
makijażu. Było gorąco, na koniec dnia wszyscy zebraliśmy się na plaży i
piliśmy drinki, oglądając zachód słońca. Pytałem sam siebie, czemu nie
robiliśmy takich rzeczy przez te cztery lata. Wszystkie trudne chwile
odeszły w niepamięć.
Przypominam trailer pierwszej części "Przed świtem".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz